Top 6 książek przeczytanych w 2015r.

Rok 2015 niestety nie był dla mnie najbardziej zaczytanym z ostatnich lat. Przez przygotowania do matury, pracę i później studia nie miałam czasu, żeby czytać tyle, ile bym chciała. Pochłonęłam jedynie niecałe trzydzieści lektur, ale większość z nich była wspaniała, więc w sumie ten rok nie był najgorszy. W końcu nie liczy się ilość, tylko jakość! Początkowo lista miała obejmować jedynie pięć książek, ale nie mogłam zdecydować się, którą z dwóch lektur przyporządkować na ostatnie miejsce, więc stwierdziłam, że najlepszym pomysłem będzie stworzenie rankingu sześciu najlepszych pozycji. Bez przedłużania, przejdźmy do listy, zaczynając od końca.

6. Szklany tron - Sarah J. Maas
 
Bardzo długo wstrzymywałam się od przeczytania tej książki. Zbierała ona bardzo pozytywne opinie i bałam się, że przez to będę miała zawyżone oczekiwania co do niej i nie spodoba mi się tak bardzo. Na szczęście okazała się być całkiem dobra, spędziłam przy niej miło czas i liczę na to, że drugi tom okaże się jeszcze lepszy.

5. Papierowe miasta - John Green
Po kilku rozczarowaniach twórczością Johna Greena, w końcu miałam okazję przeczytać jego książkę, która wciągnęła mnie tak samo jak GNW. Przeczytałam już wszystko, co wyszło spod jego pióra i te dwie wymienione przeze mnie książki z pewnością mogę wam polecić.


4. Cud chłopak - R.J. Palacio
Cud chłopak to książka, która wzruszyła mnie najbardziej w tym roku. Czytając ją popłakałam się nie raz, a wszystko przez to jak ludzie potrafili być okrutni dla małego i niewinnego chłopca, który po prostu urodził się z inną twarzą.

[lubimy czytać]
[recenzja]

3. Kasacja - Remigiusz Mróz
Remigiusz Mróz na pewno jest nam wszystkim znany. Pozytywne recenzje jego książek pojawiają się wszędzie i całkowicie słusznie! Autor oczarował mnie Kasacją, a dokładniej głównymi bohaterami (uwielbiam Chyłkę!<3), zwrotami akcji, szokującym zakończeniem. Na mojej półce czeka kolejny tom, a ja już umieram z ciekawości, jakie będą następne przygody Chyłki i Zordona.

[lubimy czytać]

2. Mara Dyer. Przemiana - Michelle Hodkin
Wszystkie trzy tomy trylogii o Marze Dyer powinny znaleźć się na tym miejscu równocześnie, bo są wspaniałe, ale Przemiana jest chyba najlepsza z nich. Nie spodziewałam się, że książka młodzieżowa wzbudzi we mnie tyle lęku. Bardzo związałam się z główną bohaterką i jej problemami psychicznymi, jakkolwiek to brzmi. Jeśli przymkniecie oko na wątek romantyczny, to na pewno książka spodoba wam się tak jak mnie.

[lubimy czytać]
[recenzja]

1. Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafn
W końcu przyszedł czas na najlepszą książkę 2015 roku i jest nią wspaniały Cień wiatru, którego przeczytanie miałam w planach już od kilku lat, ale w końcu zmotywowała mnie do tego Darka z Więcej Książków za sprawą akcji, którą organizowała. Książka była cudowna! Kocham styl autora, całą magiczną historię, która wciągnęła mnie od pierwszych stron i bohaterów, a w szczególności Fermina. Na pewno sięgnę po kolejne tomy tej serii i jestem pewna, że również będą tak samo genialne.

[lubimy czytać]


To już wszystkie książki, które chciałabym wam pokazać. Żeby dowiedzieć się o nich czegoś więcej, pod każdą książką jest odnośnik do lubimy czytać i do recenzji, jeśli takowa się ukazała. Planuje w niedalekiej przyszłości nadrobić wszystkie zaległe recenzję, więc reszta pewnie kiedyś też się pojawi.

Które książki są waszymi ulubionymi z zeszłego roku? :)


Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata- Susan Ee

Autor: Susan Ee
Tytuł: Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata
Seria: Opowieść Penryn o końcu świata (tom 1)
Gatunek: fantastyka, science fiction, dystopia
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 316
Ocena: 7+/10


Ludzie uważali kiedyś, że aniołowie są ich stróżami, do których zawsze mogą zwrócić się o pomoc. Dzisiaj nie działają żadne urzędy, szkoły i szpitale, a ludzie ciągle muszą szukać nowych schronień. Pożywienie jest niezwykle trudne do zdobycia, szczególnie, że za dnia trzeba uważać na uliczne gangi. Kim są sprawcy takiego stanu rzeczy? Za całe to zamieszanie odpowiadają potężni aniołowie, którzy sieją zniszczenie na Ziemi i bez skrupułów odbierają życie niewinnym.

Siedemnastoletnia Penryn musi opiekować się niepełnosprawną fizycznie siostrą i chorą psychicznie matką. Niestety znajdowały się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i mała siostrzyczka Penryn została porwana przez Najeźdźców. Dla dziewczyny rozpoczyna się wyścig z czasem, by zdążyć uratować bliską sobie osobę. Aby tego dokonać będzie musiała zjednoczyć swoje siły z wrogiem- aniołem.

Nie ukrywam, że do całej tej historii podeszłam bardzo sceptycznie, ponieważ czułam już przesyt motywem aniołów w literaturze młodzieżowej. Zdecydowałam się jednak nie skreślać tej pozycji tylko dlatego, że taki wątek paranormalny pojawiał się kiedyś w co drugiej książce. Bardzo cieszę się ze swojej decyzji, ponieważ niesamowicie wciągnęły mnie losy głównej bohaterki.

Angellfal. Opowieść Penryn o końcu świata to książka napisana przyjemnym językiem, pełna zwrotów akcji. Nie miałam problemów z podczytywaniem jej w pracy, kartki same przelatywały mi między palcami z prędkością światła. Bardzo się wciągnęłam i nie mogłam oderwać się od przedstawionej historii i wykreowanego świata. Opisy często były przepełnione brutalnością, szokowały i wprawiały w niepokój. Osobiście najbardziej wstrząsnęło mną zakończenie. Jeśli porzuciliście czytanie tej książki w połowie, to wiedzcie, że zrobiliście duży błąd! Mimo poważnej tematyki można znaleźć tu kilka zabawnych wypowiedzi. Ich autorem jest Raffe, wróg Penryn, z którym zdecydowała się nawiązać współpracę.


Ogromnie spodobało mi się to, że Susan Ee nie zrobiła ze swojego dzieła taniego romansu, tak jak robi to duża część autorów młodzieżówek. Mimo że Penryn i Raffe nie są w sobie zakochani, a na początku nawet nie darzą się jakąkolwiek sympatią, to łączy ich pewna więź, powoli rodząca się przyjaźń.


Niestety nie jest to książka bez wad. Głównym problemem było to, że autorka była za bardzo oszczędna w informacje o świecie przedstawionym. Wiadomo tylko, że aniołowie zaatakowali Ziemię, panuje totalny chaos i zniszczenie. Czytelnikowi nie było dane poznać genezy całej tej sytuacji. Mam jednak szczerą nadzieję, że w drugim tomie wszystko się wyjaśni.

Zdecydowanie polecam książkę autorstwa Susan Ee każdemu, kto lubi postapokaliptyczne klimaty. Znajdziecie tu dużo zwrotów akcji i dość brutalnych opisów. Angelfall z pewnością nie jest typową książką o aniołach, po której skończeniu, czuje się, że już kiedyś się to czytało. 


Stosik książkowy- wrzesień 2015

Jestem chyba ostatnią osobą, która publikuje stosik z września. Pech chciał, że część nowych książek mam w mieszkaniu w Krakowie, a część w domu rodzinnym, więc nie mogłam zrobić zdjęć od razu i z postem musiałam poczekać do odwiedzin u rodziców. W zeszłym miesiącu trafiłam na wiele ciekawych okazji, którym nie mogłam się oprzeć. Wejście do taniej księgarni w moim przypadku nigdy nie kończy się dobrze dla mojego portfela, ale mniejsza z tym, bo mam wam do pokazania kilka ciekawych lektur.


  • "Fałszywy trop" Henning Mankell- będzie to moje pierwsze i długo wyczekiwane zetknięcie z twórczością tego autora. Nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki, gdy zobaczyłam ją w księgarni Tak Czytam za 13 zł.
  • "Powód by oddychać" Rebecca Donovan- kolejnie dwie książki znalazłam w Dedalusie i każda z nich kosztowała tylko 15 zł. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tej serii, więc postanowiłam skorzystać z okazji i wziąć je ze sobą.
  • "Oddychając z trudem" Rebecca Donovan
  • "Papierowe miasta" John Green- tę książkę wybrałam jako nagrodę za rozwiązywanie ankiet. Już ją przeczytałam i bardzo mi się spodobała. Jest to dla mnie miła odmiana, ponieważ ostatnia książka tego autora, którą czytałam, ogromnie mnie rozczarowała.
  • "Parabellum. Horyzont zdarzeń" Remigiusz Mróz- jest to drugi tom z serii. Wydałam na niego całe 13 zł w Dedalusie. Pierwszego tomu niestety nie mam i nie czytałam, ale na pewno to nadrobię ze względu na to, że Mróz jest świetnym autorem. Przeczytałam jego "Kasację" i totalnie się zakochałam.
  • "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" Sir Arthur Conan Doyle- tak dla odmiany, tę książkę kupiłam w Dedalusie:) Kosztowała jedyne 35 zł.

Czytaliście którąś z tych pozycji? Polecacie? :)

Nomen Omen- Marta Kisiel

Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Nomen omen
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 420
Ocena: 7,5/10

Główną bohaterką książki i jednocześnie dyżurną ofiarą losu jest dwudziestopięcioletnia Salomea Klementyna Przygoda, zwana Salką. Dziewczyna jak nikt inny przyciąga pecha, a do tego jakoś musi radzić sobie ze swoją pokręconą rodziną, która zmówiła się, by uprzykrzać jej życie. Jej rodzice jak i brat nie mają nic przeciwko wykorzystywaniu nowych mediów (i nie tylko) do rozgłaszania najbardziej wstydliwych sekretów Salki. Gdy jej rodzicielka znów postanawia opowiedzieć przypadkowej osobie o rozbuchanym erotyzmie i rozłożystych biodrach swojej córki, ta nie wytrzymuje i postanawia przeprowadzić się do Wrocławia. Nic nie podejrzewa, gdy ludzie uciekają, kiedy pyta ich o drogę na Lipową 5. Po dotarciu pod właściwy adres może jedynie zastanawiać się, czy dotarła na plan horroru klasy dowolnej. Wrażenie to wzmaga właścicielka domu, pani Bolesna. W momencie, w którym życie Salki formuje się w coś na kształt normalności, do akcji wkracza jej brat, który postanawia ją zabić.

"Nomen Omen" to moje pierwsze i z pewnością nie ostatnie spotkanie z twórczością Marty Kisiel. Książkę przeczytałam w zawrotnym tempie, a to za sprawą prześwietnego stylu autorki. Każde zdanie było dopracowane i pełne humoru. Na kartach tej powieści co rusz można było natknąć się na fragment, który wywoła u czytelnika śmiech i zadziała antydepresyjnie. Jest tu bowiem wiele groteskowych i absurdalnych zdarzeń, osobliwych bohaterów, komizmu sytuacyjnego, dowcipów, ironii i sarkazmu. Ktoś mógłby czuć przesyt, ale nie ja. Pokochałam poczucie humoru autorki i już poluję na jej kolejne powieści.

Klimat w "Nomen Omen" jest również bardzo mocnym plusem. W domu na Lipowej 5 mieszka również przesympatyczna papuga, która pochłania jednego wafelka za drugim. W telefonie słychać dziwne szmery i szepty, w laptopach pojawiają się dziwne napisy, a radio w ogóle nie działa. Marta Kisiel przybliżyła również kawałek historii wojennego Wrocławia. W książce znajduje się również mapa miasta z tego okresu.

Książkę tą polecam każdemu wielbicielowi dobrego humoru, ponieważ można go tu znaleźć na każdej stronie. "Nomen Omen" działa jak antydepresant i wywołuje uśmiech. Podczas czytania co chwilę zaśmiewałam się pod nosem. Marta Kisiel stworzyła świetną komedię z dreszczykiem, pełną motywów fantastycznych i kryminalnych.

Literackie miasteczko tag

Już długi czas temu zostałam nominowana do tego tagu przez Weronikę z bloga Ronie books. Niestety jak zawsze odpowiadam na pytania milion lat po samym otagowaniu, ponieważ nic nie jest w stanie powstrzymać mojego lenistwa. Najważniejsze, że w końcu zebrałam się do tego posta. Tag został stworzony przez LimoBooks i muszę stwierdzić, że naprawdę ciekawie wyszedł on autorce. Nie przedłużając, zaczynajmy!



W każdym mieście potrzebny jest jakiś burmistrz lub prezydent. Według mnie najlepszym kandydatem na to stanowisko jest Albus Dumbledore. Dlaczego? Bo jest on wyjątkowo inteligentny, rozważny i dzięki jego rządom na pewno dobrze żyłoby się mieszkańcom miasteczka. W moim odczuciu jest on osobą, która zna rozwiązanie każdej sprawy i pewnie zaradziłby wszystkim społecznym problemom.
Po naprawdę długiej chwili zastanowienia wybrałam Peetę Malarka. Skoro potrafi upiec chleb, to pewnie uda mu się go sprzedać w spożywczaku. Myślę, że w tej roli poradziłby sobie świetnie i nie miałby problemu z witaniem klientów z uśmiechem niezależnie od sytuacji i grzecznym pytaniem "Co podać?", a z doświadczenia wiem, że czasami nie jest to takie łatwe.
Tutaj z kolei przydałby się ktoś, kto z miłością troszczyłby się o zwierzęta, a taką osobą byłby Hagrid z serii o Harrym Potterze. Myślę, że gdyby to właśnie on zarządzał zoo, to nie znaleźlibyśmy tam normalnych zwierząt a istoty magiczne takie jak hipogryfy czy smoki. Takie zoo zapowiada się lepiej, nieprawdaż?
Adam z "Jeśli zostanę"/ "Zostań, jeśli kochasz" pasuje tutaj perfekcyjne. Może nie byłby najlepszą osobą zarządzającą klubem, ale mógłby w nim grać własne koncerty, a że jest świetnym muzykiem, to wraz ze swoim zespołem przyciągnęliby tłumy i zarobili niemało.
Fritzi wraz ze swoimi siostrami z "Babskiej stacji" poradziłyby sobie świetnie. W końcu dały sobie radę z prowadzeniem stacji benzynowej w czasach, kiedy było to tylko męskie zajęcie. Skoro Jurdabralińskie zdołały jakoś utrzymywać tamten interes, to dlaczego nie miałoby się to udać z kawiarnią?
Całkiem dobrym nauczycielem byłby Colin z "19 razy Katherine". Ma ogromną wiedzę, więc mógłby przekazywać ją dalej. Może lekko by przynudzał, ale uczniowie którzy chcieliby się czegoś nauczyć, na pewno wyciągnęliby wiele mądrości z jego wykładów.
Jeśli byłoby to muzeum sztuki, to idealnym pracownikiem byłby tutaj Finn z "Powiedz wilkom, że jestem w domu". Sam jest docenianym artystą i pewnie w owym muzeum znalazłoby się również wiele jego prac. Jestem pewna, że nie tylko byłby wspaniały w zarządzaniu, ale i w oprowadzaniu po całym budynku i omawianiu dzieł.
Szpital nie może obyć się bez lekarza, a najlepszą postacią na to stanowisko jes Prim z "Igrzysk śmierci". Jest bardzo ambitną dziewczyną, która dąży do przyswojenia jak największej wiedzy z tej dziedziny, by móc pomagać innym.
Tak, na zdjęciu z napisem bank, napisałam bank. Nie żebym uważała, że ktoś mógłby się nie zorientować, ale po prostu chciałam, żeby zdjęcia do siebie pasowały :)
Na tym stanowisku najlepiej sprawdzą się gobliny, które w serii o Harrym Potterze pracowały w Banku Gringotta, który podobno jest jednym z najbezpieczniejszych miejsc na Ziemi. Tutaj chyba nikt nie bałby się zostawić swoich pieniędzy.
Księgarnią najlepiej zająłby się Fermin z "Cienia wiatru". Bardzo dobrze sprawdził się w antykwariacie Sempere, więc w tym miejscu również dałby radę. A jeśli ktoś będzie potrzebował rzadkiego egzemplarza jakiejś książki, to on na pewno gdzieś go wytropi.

Chodzi tu o nic innego jak nominację do zrobienia tego tagu, a więc moimi kierowcami do kolejnych literackich miasteczek są:
1. Paulina z bloga Regał na poddaszu
2. Iza z bloga Isabelczyta



Babska stacja- Fannie Flagg

Autor: Fannie Flagg
Tytuł: Babska stacja
Gatunek: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 430
Ocena: 6/10

Nie chciałam czytać tej książki, wzbraniałam się przed nią, mimo że zewsząd atakowały mnie jej recenzje. Część z nich była pozytywna, negatywne zaś pojawiały się ze strony osób, które przeczytały niejedną powieść Fannie Flagg i porównywały "Babską stację" na przykład do "Smażonych zielonych pomidorów". Sama nie czytałam niczego tej autorki, więc lekturę tą mogłam pochłonąć bez zestawiania jej z niczym innym. Mimo że rzadko czytam takie babskie książki, gdy zobaczyłam ją w bibliotece, postanowiłam dać jej szansę.

Prawie sześćdziesięcioletnia Sookie wydała właśnie ostatnią ze swych córek za mąż i w końcu może odpocząć od stresów wynikających z organizowania jednego wesela po drugim. Teraz w końcu ma czas dla siebie i może pomyśleć o drugim miesiącu miodowym ze swoim ukochanym mężem. Wydaje się być szczęśliwa, ale jej myśli zaprząta wyjątkowo energiczna, władcza i apodyktyczna matka, która wychowała ją w swoim cieniu, nie dając jej odpocząć od wrażenia, że ją zawodzi. Gdy Sookie odbiera telefon od nieznanego numeru, jej życie już nigdy nie będzie takie samo. W końcu dowiaduje się, że jest zupełnie kimś innym niż myślała.

Powieść Fannie Flagg rozciąga się na dwóch płaszczyznach czasowych. Poza losami Sookie, śledzimy również losy polskiej rodziny Jurdabralińskich z Pulaskiego w Wisconsin, która żyła tam w czasie drugiej wojny światowej. To właśnie fragmenty z przeszłości były najmocniejszą stroną tej książki. Historia sióstr, szczególnie Fritzi, była ogromnie interesująca i wciągająca. Fritzi to kawał baby o mocnych nerwach, nie dającej sobie w kaszę dmuchać, udowadniająca, że kobieta może zrobić wiele rzeczy tak dobrze jak mężczyzna, a nawet dużo lepiej. Pozostałe siostry, mimo że są delikatniejsze, to i tak udowodniły, że mogą wiele. Niestety opis tych wydarzeń został stworzony bez emocji, bardziej w charakterze sprawozdawczym, a autorka przemknęła przez nie jak burza. Z chęcią poczytałabym więcej o tym jak kobiety musiały radzić sobie po odejściu mężczyzn i o pilotkach WASP, które w czasie wojny tak bardzo poświęciły się pomocy w walkach, a mimo to zostały zapomniane i w żaden sposób nieuhonorowane.

W "Babskiej stacji" znaczną rolę odgrywa Polska, ponieważ losy rodziny, którą śledzimy na kartach tej powieści, jest właśnie tego pochodzenia. Mimo to autorka nie przyłożyła się do zgłębienia informacji o naszej kulturze. Oczywiście wspomina o tym, że jesteśmy walecznym narodem o trudnej przeszłości, ale jako polskie imiona wybrała: Fritzi Willinka, Gertrude May, Tula June i Sophie Marie, a wyjątkowo polskim nazwiskiem jest Jurdabraliński. Sama łamałam sobie język próbując to wymówić. Dodatkowo typowy Polak według autorki opycha się wyłącznie kiszoną kapustą i burakami, tańczy tylko polkę i uwielbia muzykę akordeonową.

"Babska stacja" to książka nie bez wad. Autorka nie skupiła się na naprawdę ciekawych i istotnych wątkach, które wprowadziła. Przez opisy przemknęła jak burza, nie poświęcając im wystarczająco dużo czasu. Mimo to uważam, że watro przeczytać tę powieść nawet jeśli jej ton w częściach retrospektywnych jest czysto sprawozdawczy, by dowiedzieć się czegoś o pilotkach WASP- dzielnych kobietach, których zasługi zostały przemilczane.

Stosik książkowy- sierpień 2015

W sierpniu miałam możliwość zamówienia sobie kilku książek i padło na osiem świetnych tytułów. Nawet nie wiecie jak ciężko było mi zdecydować się na coś, kiedy musiałam wybierać ze zbioru ponad czterdziestu powieści, które chciałam przeczytać jak najszybciej. Dodatkowo przyniosłam jedną książkę z biblioteki. 



"Dziedzictwo" C.J Daugherty- jest to jedyna książka, którą przyniosłam w tym miesiącu z biblioteki. Pierwszy tom raczej mnie nie urzekł, ale czytało mi się go bardzo przyjemnie, więc stwierdziłam, że jednak sięgnę po kontynuację. 

"Mara Dyer. Zemsta" Michelle Hodkin- trzy kolejne książki zamówiłam na nieprzeczytane.pl, ale z całego zamówienia najbardziej nie mogłam doczekać się tej pozycji. Uwielbiam Marę Dyer, szczególnie tom drugi i mam niemałą nadzieję, że i ten również spodoba mi się tak samo.

"Oddam ci słońce" Jandy Nelson- prawie wszyscy na zagranicznym i polskim booktube mówią o tej książce, więc musiałam ją kupić. Mam nadzieję, że uda mi się za nią zabrać w przeciągu najbliższych dwóch miesięcy i spodoba mi się tak jak innym. 

"Fangirl" Rainbow Rowell- odkąd "Fangirl" wyszła za granicą, nie mogłam  doczekać się polskiej premiery. Jeszcze nie czytałam nic tej autorki, więc niestety nie mam porównania do "Eleonory i Parka", ale i tę książkę planuję kiedyś przeczytać.
 
"Wybacz mi, Leonardzie" Matthew Quick- resztę stosu kupiłam na promocji na znak.com. Cieszę się, że nie zamówiłam tych książek od razu, bo później ukazała się zniżka -70% na trzy książki, a resztę kupiłam 60% taniej. Czytałam jedynie "Pamiętnik pozytywnego myślenia" tego autora i powieść ta bardzo mi się spodobała, więc liczę na to, że ta jak i dwie kolejne jego książki również przypadną mi do gustu.

"Prawie jak gwiazda rocka" Matthew Quick

"Niezbędnik obserwatorów gwiazd" Matthew Quick

"Piąta fala. Bezkresne morze" Rick Yancey- pierwszy tom bardzo mi się spodobał, więc nie mogłam odmówić sobie drugiego. Niestety żeby przeczytać tę książkę, muszę odświeżyć sobie jej poprzedniczkę, bo już niewiele z niej pamiętam.

"Wayward Pines. Bunt" Blake Crouch- pierwszego tomu tej serii jeszcze nie czytałam, ale czuję, że bardzo mi się spodoba, ponieważ lubię historie o małych, zamkniętych miasteczkach, które skrywają przedziwne tajemnice.



Czytaliście którąś z tych książek? Polecacie? :)

Ulubieńcy miesiąca- czerwiec, lipiec, sierpień 2015

 Ostatnie trzy miesiące były dość specyficznym czasem w moim życiu. Przydarzyło mi się wiele dobrego, ale niestety spotkało mnie także kilka ciężkich i nieprzyjemnych chwil. Właśnie w te wakacje między innymi po raz pierwszy poszłam do pracy (nie polecam), składałam papiery na studia i szukałam mieszkania, z czym miałam wiele problemów. Nie wierzę, jak szybko moje pięciomiesięczne wakacje się kończą. Przede mną ostatni miesiąc odpoczynku pomaturalnego, w którym zamierzam przeczytać jak najwięcej książek. W ciągu tych trzech miesięcy natknęłam się na wspaniałą powieść, kilka seriali i aplikacji, które niesamowicie umiliły mi czas i chciałabym się nimi z wami podzielić. Zapraszam do obejrzenia tego, co tak zachwyciło mnie w ostatnim czasie.

WYDARZENIE
Chyba najważniejszym wydarzeniem ostatniego czasu były wyniki matur. Mimo moich obaw, zdałam i to z dobrym wynikiem. Od października zaczynam studia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie na kierunku rachunkowość i controlling. W przyszłym roku planuję również rozpocząć naukę finansów i rachunkowości, mam nawet już na oku interesującą mnie specjalizację. W związku z moimi studiami musiałam się przeprowadzić i tak o to wynajmuję teraz mieszkanie z moją koleżanką i kolegą. Nieważne jak bardzo kocham dom rodzinny, i tak cieszę się przeprowadzką. Część moich rzeczy już znajduje się w Krakowie, ale całkowicie zainstaluję się tam około 20 września.

KSIĄŻKA

Bardzo chciałam wziąć udział w organizowanej przez Darkę z Więcej książków dyskusji, która ma odbyć się 1 sierpnia, dlatego też zabrałam się za "Cień wiatru" Carlosa Riuza Zafna. Mimo że raczej nie będę miała okazji uczestniczyć w całej dyskusji, to i tak sięgnęłam po tę powieść i zakochałam się w niej bez pamięci. Opowiada ona o dziesięcioletnim Danielu, którego ojciec zabiera go do tajemnego miejsca, nazywanego Cmentarzem Zapomnianych Książek. Chłopiec wybiera stamtąd książkę Juliana Caraxa i będąc zauroczony ową powieścią, szuka innych dzieł autora i próbuje odkryć jego tajemnicę, nie zdając sobie sprawy w jakie niebezpieczeństwo się pakuje.

GRA

W swoim życiu miałam już okazję grać w podstawowe wersje The Sims 2 i 3, ale porównując je do The Sims 4, to wypadają one średnio. Od czerwca mam możliwość grania w czwartą część wraz z dodatkiem i niesamowicie podoba mi się każdy jej element. Kiedy nie mam nic do zrobienia i chcę jakoś zabić czas, a nie mam ochoty na czytanie, to zawsze sięgam po simsy.
SERIALE
Pretty Little Liars
"Serial opowiada o grupce nastolatek. Pewnego dnia jedna z nich ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Po roku reszta dziewczyn zaczyna dostawać dziwne wiadomości. Okazuje się, że dziewczyny ukrywają pewną tajemnicę..."*
Zaczęłam oglądać ten serial, nie wymagając od niego zbyt wiele i zaskoczyłam się ogromnie, bo strasznie wciągnęłam się w tę historię. Jestem właśnie na samym początku drugiego sezonu i już nie mogę się doczekać, kiedy odkryję, kim jest A.

 American Horror Story: Freak Show
"American Horror Story: Freak Show swoją opowieść rozpoczyna w cichej, sennej wiosce Jupiter w stanie Floryda. Jest rok 1952. Niemiecka emigrantka i była gwiazda kabaretu Elsa Mars (Jessica Lange) prowadzi jeden z ostatnich gabinetów osobliwości w kraju. Gdy popularność jej widowiska zaczyna drastycznie spadać, kobieta postanawia odnaleźć i zrekrutować bliźniaczki syjamskie Bette i Dot (Sarah Paulson) - dwie różne osobowości dzielące to samo ciało."*
Uwielbiam każdy z sezonów tego serialu, ponieważ są one dość straszne, ale nie aż tak jak zwykłe horrory. Historie zawsze są osobliwe, pełne różnych dziwactw, co bardzo mi się podoba. Świetne jest również to, że mimo iż każdy sezon opowiada o czymś innym, to większość aktorów gra tam stale, wcielając się w inne postacie. Nie wyobrażam sobie tego, że w kolejnych sezonach nie pojawiłaby się Jessica Lange, Evan Peters czy Sarah Paulson. Serialu jeszcze nie skończyłam, ale samo za siebie mówi to, że każdy z widzianych przeze mnie odcinków, oglądałam minimum trzy razy.

 The Last Man on Earth
"Rok 2022, Phil Miller jest jedyną żyjącą osobą na Ziemi, przeszukał cały kraj w poszukiwaniu ludzi, jednak nikogo nie znalazł. Mężczyzna liczy jednak że pewnego dnia odnajdzie się inny ocalały."*
The Last Man on Earth to bardzo luźny, niewymagający serial komediowy, który niejednokrotnie wywołał uśmiech na mojej twarzy. Do tej pory ukazał się tylko pierwszy sezon i już nie mogę się doczekać drugiego. Uwielbiam postać Philla Millera, mimo że jest on strasznym dupkiem.

*opisy pochodzą z filmweb.pl oraz zalukaj.pl

APLIKACJE
Książkowy instagram & snapchat
Na początku czerwca założyłam swój książkowy instagram, o czym pisałam wam w osobnym poście. Mimo, że zdjęcia nie pojawiają się tam zbyt często, to uwielbiam je robić i staram się, żeby wyglądały mniej więcej przyzwoicie. Od około tygodnia mam też nowe konto na snapchacie, gdzie staram się dodawać filmy na story. Może nie jest ich tam dużo, ale jeszcze nie do końca przełamałam się do nagrywania. Nie mówię tam tylko o książkach, ale też o różnych głupotach, o tym co robię danego dnia itp. Na instagramie znajdziecie mnie pod nazwą czytactozycpodwojnie, a na snapie syriusz1.

 Jakdojade.pl
Godną uwagi aplikacją jest Jakdojade.pl, dzięki której nie da się zgubić w obcym mieście, poruszając się komunikacją miejską. Tylko dzięki niej nie zginęłam w Krakowie. Możemy wybrać skąd i dokąd chcemy się wybrać, a aplikacja pokazuje nam możliwe połączenia autobusowe i tramwajowe, nawet z przesiadkami. Możemy również sprawdzić, jakie przystanki będziemy mijać, a później zobaczyć to na mapce. Niestety aplikacja jeszcze nie "obsługuje" wszystkich miast.

Duolingo
Duolingo jest moją ulubioną apką do nauki języków obcych. Już jakiś czas temu rozpoczęłam kurs hiszpańskiego. Ostatnio dodali również język norweski. Kiedy to zobaczyłam, to od razu musiałam dodać go do moich kursów i już powoli go zaczynam. Niestety po polsku dostępny jest tylko język angielski, ale ze znajomością angielskiego możemy uczyć się francuskiego, niemieckiego, włoskiego, portugalskiego, irlandzkiego, tureckiego, esperanto, ukraińskiego, holenderskiego, norweskiego, duńskiego i szwedzkiego.

96%
96% to gra, która zabrała mi wiele czasu podczas jazdy autobusami, kiedy nie mogłam połączyć się z internetem. Polega ona dokładnie na tym co Familiada, więc jeśli lubicie ten teleturniej, to gra pewnie też wam się spodoba.







To już koniec moich ulubieńców z ostatnich trzech miesięcy. Jeśli któraś z wymienionych przeze mnie rzeczy również przypadła wam do gustu, to koniecznie napiszcie mi o tym w komentarzu. :)

Zagraniczne wersje okładkowe: Gwiazd naszych wina

W końcu przyszedł czas na kolejny post z serii zagranicznych wersji okładkowych. Dziś na tapet wzięłam jedną z moich ulubionych książek, czyli "Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Chyba każdy wie, o czym jest ta powieść, więc nie ma sensu rozwodzić się nad jej fabułą. Gubiąc się w odmętach internetu, natrafiłam na kilka naprawdę ciekawych wydań i wiele z nich bardzo mi się spodobało. Nie przedłużając, zapraszam was do ich obejrzenia.

Wydanie polskie

 Wydanie amerykańskie
 Wydanie australijskie
 Wydanie chińskie
 Wydanie czeskie

 Wydanie duńskie
 Wydanie francuskie
 Wydanie hiszpańskie
 Wydanie holenderskie
 Wydanie indonezyjskie
 Wydanie litewskie
 Wydanie niemieckie
 Wydanie norweskie
 Wydanie portugalskie
 Wydanie serbskie
 Wydanie szwedzkie
 Wydanie węgierskie
 Wydanie włoskie


Które z tych wydań podoba się wam najbardziej, a które uważacie za okropne?