Rywalki- Kiera Cass
Tytuł: Rywalki
Seria: Selekcja (tom 1)
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 336
Ocena: -7/10
Każda mała dziewczynka chce zostać księżniczką. No dobra, prawie każda. Mimo, że w dzieciństwie przeważnie bawiłam się samochodami i ciągle wspinałam się po drzewach, to na większości balów przebierańców występowałam w pięknej sukni i koronie. W końcu kto by nie chciał siedzieć na cieplutkim tronie i wydawać rozkazy, a samemu nie robić prawie nic. Musiałam przeczytać tę książkę, chociażby tylko by rozczulać się nad "starymi, dobrymi czasami".
W Illei, gdzie obowiązywał podział na kasty, rozpoczynają się Eliminacje, które są szansą dla wielu dziewcząt, by wyrwać się z biedy i wkroczyć na pałacowe salony. Trzydzieści pięć kandydatek wybranych z całego kraju, ma szansę na zostanie żoną przystojnego księcia Maxona. Każda z nich o tym marzy i uparcie dąży do celu, ale nie America Singer, która za murami zamku zostawiła Aspena- swojego chłopaka, do którego miłość musiała trzymać w tajemnicy nawet przed rodziną.
Książka bardzo mi się spodobała, choć nie wiem dlaczego. Lista wad tej pozycji jest długa, a na jej korzyść nie umiem powiedzieć za dużo. Największą wadą "Rywalek" jest przewidywalność. Po samym przeczytaniu opisu z tyłu, potrafiłam powiedzieć prawie wszystko, co wydarzy się w tej historii. Albo było to tak oczywiste, albo jestem medium, wróżką czy jakimś innym Harrym Potterem.
Wątek polityczny to chyba ta część książki, która była najbardziej interesująca i pozostawiła autorce duże pole do popisu, ale niestety potraktowała to po macoszemu. Cały czas czekałam, aż Kiera Cass przejdzie do opisywania na przykład jakichś poważnych i realnych zamieszek, ale na próżno. W każdym razie mam nadzieję, że w drugim tomie wątek ten zostanie odpowiednio rozwinięty.
Mimo wszystko książka ta bardzo mnie oczarowała. Nie mam pojęcia, co takiego w niej jest. Może to dlatego, że zawsze chciałam zostać księżniczką (a raczej księżniczko- policjantką i do tego profesjonalną baletnicą o imieniu Sara). Plusem są tutaj bohaterowie. America Singer jest dobrą dziewczyną, dla której wartości materialne nie są najważniejsze w życiu. Zauroczyłam się też Maxonem. W sumie nie wiem dlaczego... Może przez to, że nie jest taki, jak go sobie wyobrażałam. Z pewnością nie jest typowym próżnym księciem. A może po prostu jestem durną dziewuchą, która leci tylko na koronę?
W wielu książkach wątek romantyczny poprowadzony jest tak, że męczy czytelnika, jest na pierwszym planie. W tym przypadku nie jest on nachalnie wpychany na każdej stronie, z czego bardzo się cieszę, ponieważ nie lubię, gdy przez całą książkę, główni bohaterowie zajmują się tylko mówieniem, jak bardzo się kochają.
Mimo, że nie jest to książka bez wad, a ma ich całkiem sporo, to historia ta potrafi oczarować czytelnika. Jest bardzo urocza i przyjemna, idealna dla nastolatek. Wątek romantyczny jest poprowadzony w umiejętny sposób, przez co nie ma się wrażenia, że wydarzenia z lektury to tylko całowanie się z małą przerwą na jakiś dialog. Do tego ma wspaniałą okładkę, na którą nie można się napatrzyć.
W Illei, gdzie obowiązywał podział na kasty, rozpoczynają się Eliminacje, które są szansą dla wielu dziewcząt, by wyrwać się z biedy i wkroczyć na pałacowe salony. Trzydzieści pięć kandydatek wybranych z całego kraju, ma szansę na zostanie żoną przystojnego księcia Maxona. Każda z nich o tym marzy i uparcie dąży do celu, ale nie America Singer, która za murami zamku zostawiła Aspena- swojego chłopaka, do którego miłość musiała trzymać w tajemnicy nawet przed rodziną.
Książka bardzo mi się spodobała, choć nie wiem dlaczego. Lista wad tej pozycji jest długa, a na jej korzyść nie umiem powiedzieć za dużo. Największą wadą "Rywalek" jest przewidywalność. Po samym przeczytaniu opisu z tyłu, potrafiłam powiedzieć prawie wszystko, co wydarzy się w tej historii. Albo było to tak oczywiste, albo jestem medium, wróżką czy jakimś innym Harrym Potterem.
Wątek polityczny to chyba ta część książki, która była najbardziej interesująca i pozostawiła autorce duże pole do popisu, ale niestety potraktowała to po macoszemu. Cały czas czekałam, aż Kiera Cass przejdzie do opisywania na przykład jakichś poważnych i realnych zamieszek, ale na próżno. W każdym razie mam nadzieję, że w drugim tomie wątek ten zostanie odpowiednio rozwinięty.
Mimo wszystko książka ta bardzo mnie oczarowała. Nie mam pojęcia, co takiego w niej jest. Może to dlatego, że zawsze chciałam zostać księżniczką (a raczej księżniczko- policjantką i do tego profesjonalną baletnicą o imieniu Sara). Plusem są tutaj bohaterowie. America Singer jest dobrą dziewczyną, dla której wartości materialne nie są najważniejsze w życiu. Zauroczyłam się też Maxonem. W sumie nie wiem dlaczego... Może przez to, że nie jest taki, jak go sobie wyobrażałam. Z pewnością nie jest typowym próżnym księciem. A może po prostu jestem durną dziewuchą, która leci tylko na koronę?
W wielu książkach wątek romantyczny poprowadzony jest tak, że męczy czytelnika, jest na pierwszym planie. W tym przypadku nie jest on nachalnie wpychany na każdej stronie, z czego bardzo się cieszę, ponieważ nie lubię, gdy przez całą książkę, główni bohaterowie zajmują się tylko mówieniem, jak bardzo się kochają.
Mimo, że nie jest to książka bez wad, a ma ich całkiem sporo, to historia ta potrafi oczarować czytelnika. Jest bardzo urocza i przyjemna, idealna dla nastolatek. Wątek romantyczny jest poprowadzony w umiejętny sposób, przez co nie ma się wrażenia, że wydarzenia z lektury to tylko całowanie się z małą przerwą na jakiś dialog. Do tego ma wspaniałą okładkę, na którą nie można się napatrzyć.

Rywalki są na mojej liście książek do przeczytania,bardzo podoba mi się okładka ksiązki jest taka bajeczna i cudowna :) zapraszam do mnie.
OdpowiedzUsuńTeż nie spodziewałam się, że seria Rywalki tak mnie oczaruje, a jednak! Zakochałam się w niej bez pamięci. I... i też chcę zostać księżniczką!
OdpowiedzUsuńTeam Aspen czy Maxon?
http://nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com/
Team Maxon <3
UsuńTo już druga recenzja tej książki, którą dzisiaj widzę i przy następnej okazji oczywiście pójdę do biblioteki i ją wypożyczę. Na razie nie mogę otrząsnąć się po "Mieście popiołów" Clare i nie do końca wiem, co ze sobą zrobić. Może "Zieleń szmaragdu" ukoi moje zszargane po Dżejsie i Kleri nerwy :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Patty z bloga pattbooks.blogspot.com!
Jak na razie czytałam dwa tomy Darów anioła i średnio mi się podobało, ale planuję kiedyś je sobie odświeżyć i kontynuować serię :)
UsuńBardzo chciałabym w końcu poznać ,,Rywalki". Czasem właśnie książki są przewidywalne i w ogóle lista wad jest długa, a jednak mają w sobie to "coś". Mam nadzieję, że w końcu zdobędę tą pozycję! ;-)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Selekcję i chciałabym przeczytać już Następczyni, której niestety nie posiadam. I tak, w kolejnych tomach wątek polityczny się rozwinie :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńasik-recenzuje.blogspot.com
Skoro mówisz, że się rozwinie, to chyba niedługo sięgnę po Elitę :D
UsuńCały cykl mam już za sobą i w sumie... chyba się zawiedziesz, ponieważ wątek polityczny jest wciąż w powijakach, może delikatnie został rozwinięty, lecz fajerwerków nie było :) Osobiście bardzo lubię serię "Rywalki", jednak ma ona równie dużo wad co i plusów. Przeczytaj koniecznie kolejne części, chętnie się dowiem jak Ty je ocenisz ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
NiczymSzeherezada.blogspot.com
Cała seria to jest jedna wielka wada, ale mimo to, ja też miło ją wspominam. Nie jest wybitna, ale jest to typowo rozrywkowa lektura, która przeniosła mnie z powrotem do nastoletnich czasów ;)
OdpowiedzUsuńDla mnie to typowa lekka lektura, którą szybko się czyta i pomimo, że jest przewidywalna, to jednak zostanie u mnie na dłużej w pamięci :)
OdpowiedzUsuńWszyscy wychwalają Rywalki, styl pisania Kiery Cass i bajkowy klimat, a ja jakoś nie mogę się do nich przekonać. Boję się, że książka rozczaruje mnie tak, jak Czerwona Królowa.
OdpowiedzUsuń"Rywalki" mi się podobały, za to druga część już niestety nie...
OdpowiedzUsuńJestem zauroczona całą serią. Czeka na mnie tylko "Następczyni".
OdpowiedzUsuńSerię przeczytałam nie tylko ja, ale też moja mama, chrzestna oraz babcia i wszystkie były zachwycone :D
Właśnie nie mogłam zrozumieć dlaczego tak wciągnęła mnie ta seria. Zdawałam sobie sprawę z jej wad, ale jakoś wciąż czytałam jak zaczarowana :p
OdpowiedzUsuńPierwsza część jednak najlepsza, im dalej tym mniej lubiłam Maxona.
Taka lekka lektura, do przeczytania dla wszystkich dziewczyn !
Pozdrawiam,
http://magiel-kulturalny.blogspot.com/