Ulubieńcy miesiąca- styczeń 2015

Po jednym z najpiękniejszych miesięcy w roku przyszedł czas na styczeń, który przeminął z prędkością światła. Nie wierzę, że ten czas tak nieubłaganie płynie, a matura jest coraz bliżej. W każdym razie w ubiegłym miesiącu udało mi się znaleźć kilka rzeczy godnych polecenia.   

KSIĄŻKA






Dzieło Fitzgeralda to zdecydowanie jeden z lepszych klasyków. Klikając wyżej na tytuł, możecie przenieść się do opisu na lubimyczytać. W przyszłym tygodniu również na moim blogu ukaże się recenzja tej książki. Najbardziej spodobała mi się ta atmosfera tajemniczości owiewająca owego Gatsby'ego. 


FILM
"Wielki Gatsby"
Obowiązkowy film dla każdego, kto przeczytał dzieło Fitzgeralda. Został świetnie zrealizowany i zdecydowanie jest warty wszystkich nagród i nominacji, które otrzymał. Do tego wspaniały Leonardo diCaprio, który jak można było się spodziewać, bardzo dobrze zagrał Jaya.

SERIAL

"Breaking Bad"

Ten serial jest po prostu świetny! Jak na razie jestem po pierwszym sezonie i jestem zachwycona. Wspaniali aktorzy, fabuła oraz kilka innych czynników sprawiają, że każdy odcinek ogląda się w napięciu. 

Głównym bohaterem jest Walter White, nauczyciel chemii. Żeby zarobić pieniądze na utrzymanie żony w ciąży oraz syna cierpiącego na porażenie mózgowe musi dorabiać pieniądze poza szkołą. Gdy dowiaduje się, że ma raka w trzecim stadium, martwi się co będzie z jego rodziną po jego śmierci. By zapewnić im godną przyszłość, wkracza w niebezpieczny świat narkotyków i zbrodni.

JEDZENIE/NAPOJE


Milka Caramel dołączyła do grona moich ulubionych czekolad. Jeśli będziecie mieli okazję jej spróbować to koniecznie to zróbcie! 






WYDARZENIE

Najwspanialszym wydarzeniem w tym miesiącu (a nawet kilku ostatnich miesięcy) była studniówka, na której wspaniale się bawiłam. Kilka poprzedzających ją dni strasznie się stresowałam, ale bezpodstawnie. Mimo, że nie było to dla mnie jakieś ważne wydarzenie to bawiłam się świetnie.

URODA

Ogromnym ulubieńcem zostały również moje hybrydowe paznokcie, które zrobiłam sobie specjalnie na studniówkę. Mam je już 17 dnień, a ich stan jest idealny. Oczywiście widać już odrost, ale nie przeszkadza mi on tak bardzo, więc jeszcze czerwony lakier zostanie ze mną przez kilka dni. Jestem bardzo zadowolona z efektu.





A co wam przypadło do gustu w styczniu? 



Czytam klasykę: Molier

"Czytam klasykę" to nazwa mojej nowej serii postów na blogu, w których będę dzieliła się z wami moimi przemyśleniami na temat autorów, dzieł oraz różnych zagadnień dotyczących literatury klasycznej z nadzieją, że może przekonam was do sięgnięcia po coś innego niż na przykład "Zmierzch". W pierwszym poście na tapet wezmę Moliera- mojego ulubionego pisarza, którego poznałam dzięki kanonowi lektur szkolnych. Jego postać jak i dzieła są szalenie ciekawe, co postaram się wam teraz udowodnić. 


Dlaczego jest to ciekawa postać?
1.   Jego biografia
2.   Jego dzieła wyśmiewające różne zjawiska społeczne

Molier (właściwie Jean Baptiste Poquelin) urodził się 15 stycznia 1622 roku w Paryżu, gdzie również zmarł 17 lutego 1673r. Uważany jest za najwybitniejszego komediopisarza w historii literatury francuskiej, był również aktorem i dyrektorem teatru.


Z własnego doświadczenia wiem że autorzy, którzy w swoim życiu borykali się z problemami alkoholowymi, byli w szpitalach psychiatrycznych, brali narkotyki, mieli homoseksualne przygody lub robili inne kontrowersyjne rzeczy, byli zapamiętywani przez wszystkich. Dokładnie tak było w mojej klasie. Nikt nie zawracał sobie głowy pisarzem, który wiódł normalne życie bez żadnych przygód. Taką ciekawą personą był właśnie Molier.

Jean Baptiste Pequelin ukończył studia prawnicze, jednakże nigdy nie pracował w zawodzie, ponieważ wybrał sztukę. Jego ojciec był tapicerem i dostawcą króla, co pozwoliło Molierowi pozostawać w bardzo przyjaznych stosunkach z monarchą.
W wieku 21 lat zakochał się w starszej o sześć lat Madeleine Béjart. Wchodząc do tej rodziny, zapoczątkował działalność grupy Illustre Théâtre. Teatr nie odniósł sukcesu, a ogromne długi spowodowały, że Molier został wtrącony do więzienia. Mimo wszystko komediopisarz nie poddał się.
Po wyjściu na wolność kontynuował życie wędrownego aktora. Po powrocie do Paryża wystawił swoją komedię Pocieszne wykwintnisie, która przyniosła mu ostrą falę krytyki. Oskarżono go o między innymi niemoralność po przedstawieniu sztuki Szkoła żon. 
W jego życiu doszło również do bardzo niemoralnego małżeństwa z młodszą o dwadzieścia jeden lat siostrą lub córką swojej poprzedniej ukochanej, Amandą Béjart. Ciągłe ataki społeczeństwa spowodowały, że napisał Świętoszka, którego zadedykował obłudnikom mieszającym się w cudze życie. Sztukę tą również uważano za bardzo kontrowersyjną. Zakazano jej wystawiania na pięć lat. Małżeństwo to nie należało do udanych, przesycone było goryczą. Nie był to jednak koniec jego kłopotów. Najdotkliwszy cios zadał mu przyjaciel, który zabrał mu najlepszą aktorkę i oddał jego sztuki konkurencyjnej trupie. Zdradziła go także małżonka, ale nie przeszkodziło mu to w pracy twórczej.
Molier wierzył w skuteczność nauczania ze sceny. Jego komedie odznaczają się niezwykłą różnorodnością i najwyższymi walorami artystycznymi. W satyryczny sposób prezentował francuską obyczajowość XVIIw. Ośmieszał salonową przesadę (Pocieszne wykwintnisie), niezrozumienie życia rodzinnego (Szkoła mężów, Szkoła żon), hipokryzję i zakłamanie dewotów (Świętoszek), wielkopańską pozę arystokratów (Don Juan), okrutną pogardę światowców wobec uczciwych i prostolinijnych (Mizantrop) oraz manię gromadzenia bezużytecznych bogactw (Skąpiec).
Zdrowie Moliera zaczęło powoli się pogarszać. Podczas odgrywania głównej roli- hipochondryka Argana w spektaklu Chory z urojenia, zmarł na gruźlicę. Można o nim powiedzieć, że żył na scenie i na scenie umarł. Księża odmówili mu ostatniego namaszczenia. Tylko i wyłącznie za sprawą króla został pochowany na poświęconej ziemi, stało się to jednak w nocy i bez uroczystych obrzędów.

Twórczość Moliera



  • Wartogłów (1653)
  • Zwady miłosne (1656)
  • Pocieszne wykwintnisie (1659)
  • Rogacz z urojenia (1660)
  • Natręty (1661)
  • Szkoła mężów (1661)
  • Szkoła żon  (1662)
  • Improwizacja w Wersalu (1663)
  • Świętoszek  (1664)
  • Don Juan (1665)
  • Lekarz mimo woli (1666)
  • Mizantrop (1666)
  • Grzegorz Dyndała (1668)
  • Skąpiec (1668)
  • Pan de Pourceaugnac (1669)
  • Mieszczanin szlachcicem (1670)
  • Szelmostwa Skapena (1671)
  • Uczone białogłowy (1672)
  • Chory z urojenia (1673)

  • Ciekawi autorzy: John Green




                                                                 John Green                                                    
    Data i miejsce urodzenia 24 sierpnia 1977
    Indianapolis, Indiana, USA
    Ważne dzieła Szukając Alaski
    19 razy Katherine
    Papierowe miasta
    Will Grayson, Will Grayson
    Gwiazd naszych wina




    Dziękuję za wspomnienia- Cecelia Ahern

    Autor: Cecelia Ahern
    Tytuł: Dziękuję za wspomnienia
    Gatunek: romans obyczajowy
    Wydawnictwo: Świat książki
    Liczba stron: 384
    Ocena: 6,5/10

    "Dziękuję za wspomnienia" to moje drugie spotkanie z twórczością pani Ahern. Czytając "Pamiętnik z przyszłości" wiedziałam, że gdy tylko będę miała okazję sięgnąć po coś napisanego przez tą panią to na pewno to zrobię. Tak oto rozglądając się po półkach w bibliotece szkolnej, mój wzrok natychmiastowo skierował się w stronę tej pozycji. Jedyną słuszną decyzją było wypożyczenie jej. 

    Joyce jest agentką nieruchomości, która doświadczyła dość drastycznych przeżyć. Właśnie straciła swoje nienarodzone dziecko, a jej małżeństwo było tylko formalnością. Z mężem od lat się o swoją pociechę, a ich więź słabła z każdym dniem. Nie miłość a dziecko trzymało ich razem, a po tym wszystkim musieli się rozstać. Joyce straciła prawie wszystko. W szpitalu, gdzie przetoczono jej krew odkrywa, że coś jest z nią nie tak. Zaczyna mówić w kilku językach, których nigdy się nie uczyła. Do tego jej wiedza o architekturze i sztuce staje się imponująca. Co więcej śni o miejscach, w których nigdy nie była i o ludziach, których nigdy nie widziała.

    Justin to rozwodnik, który przyjeżdża do Irlandii, by dawać wykłady dotyczące architektury. Chcąc poderwać piękną lekarkę, zgadza się na oddanie krwi, choć ma ogromne wątpliwości spowodowane lękiem przed igłami. Z powodu swojego czynu czuje się jak bohater. Bardzo chciałby poznać osobę, której uratował życie, jednakże jest to niestety niemożliwe.

    "Dziękuję za wspomnienia" to książka, której fabuła nie jest życiowo prawdopodobna, co wielu ludzi uważa za duży minus. Wszystko zaczyna się od przypadku. Losy głównych bohaterów łączą się. Oboje spotykają się przypadkowo przed salonem fryzjerskim i od razu czują, jakby kiedyś się spotkali. Szybko się jednak rozdzielają, ale przypadkowo  wpadają na siebie jeszcze raz, choć niestety nie jest im dane zamienić ze sobą słowa. Oboje jednak czują niesamowitą więź, której nie są w stanie racjonalnie wyjaśnić.

    Opis może brzmieć bzdurnie, bezsensownie i nudnie, z czego zdaję sobie sprawę. Fabuła nie pochłania całkowicie, ale książka nie powinna być od razu skreślana. Nikły realizm w ogóle mi nie przeszkadzał w przypadku tej książki. Ma ona kilka plusów, które wpłynęły na moją ocenę. Narracja poprowadzona jest z perspektywy Joyce i Justina, co pozwala poznać całą historię dogłębnie. Styl autorki jest bardzo dobry. W książce przemyciła sporą dawkę humoru, na co dowodem jest to, że czytałam ją z uśmiechem na twarzy, choć sam początek sprawił, że łezka zakręciła się w moim oku. Ktoś może zarzucić jej cukierkowość, ale według mnie nie było takich momentów zbyt wiele, w oczy rzuca się tylko jeden. 

    Niewątpliwą zaletą są bohaterowie. Joyce i Justin to przyjemne postacie, ale to ojciec głównej bohaterki wysuwa się przed szereg. Jest to starszy pan z problemami z pamięcią, który całkowicie zyskał moją sympatię. Jest takim uroczym dziadziusiem, którego część wypowiedzi, zwyczajów i zachowań wywoływało u mnie uśmiech. Najprościej mówiąc, jest on kochaną pierdołą.

    Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie za sprawą stylu autorki. Historia sama w sobie nie jest wymagająca, więc osobom, które chcą poczytać coś lekkiego przez kilka wieczorów to będzie to dobry wybór.

    "Dziękuję za wspomnienia" to powieść idealna, gdy czytelnik chce się odstresować i spędzić miło czas bez większego skupienia nad lekturą. Jeśli nie odstrasza cie brak realności w opowiadanej historii to książka powinna ci się spodobać. Napisana jest w bardzo przyjemny sposób oraz okraszona sporą dawką humoru, który przypadnie do gustu niejednej osobie.

    Pamiętnik z przyszłości- Cecelia Ahern

    Autor: Cecelia Ahern
    Tytuł: Pamiętnik z przyszłości
    Wydawnictwo: Świat książki
    Liczba stron: 352
    Ocena: 7/10

    "Pamiętnik z przyszłości" Cecelii Ahern to książka, po którą pewnie nigdy w życiu sama bym nie sięgnęła, ponieważ ani okładka, ani opis jakoś specjalnie nie przykuły mojej uwagi. Poleciła mi ją moja koleżanka mówiąc, że jest to lektura, przy której można spędzić bardzo przyjemnie czas i naprawdę wciąga. Nie byłam przekonana do przeczytania tej książki, ponieważ nigdy nie miałam okazji zetknąć się z twórczością autorki. Czy było warto?


    Tamara Goodwin była nastolatką dorastającą w otaczającym ją luksusie, jej bogaci rodzice rozpieszczali ją na każdym kroku i miała to czego zapragnęła. Jej życie było bardzo szczęśliwe, miała przyjaciół, z którymi mogła spędzać czas i to nie na nauce i czytaniu książek a na sobotnich alkoholowych eskapadach na plaży. Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. Znajduje ciało swojego ojca, który popełnił samobójstwo. Okazuje się też, że jej rodzina jest w poważnych długach i bank zabiera im wszystko co mają. Wraz z matką przeprowadzają się do wujostwa na wsi, gdzie życie całkowicie różni się od tego, jakie miała wcześniej. Tamara nie jest zachwycona przeprowadzką do domu, w którym wujek prawie nic nie mówi, a nadopiekuńcza ciotka skrywa jakąś tajemnicę. Do tego jej matka z rozpaczy popadła w depresję. Monotonię jej życia przerywa przyjazd autobusu z objazdową biblioteką. Główna bohaterka znajduje tam oprawioną w skórę i zamkniętą na klucz książkę. Tamara stara się również odkryć tajemnicę ciotki, którą starannie ukrywa.


    Zacznę od ruin zamku, które znajdują się na wsi, do której przeprowadza się główna bohaterka. Wplecenie ich do fabuły (o tak, jest to ważny element) jest dla mnie dodatkowym plusem, ponieważ w mojej miejscowości znajdują się takowe ruiny (i nie tylko), co pozwoliło mi na związanie się z tą historią. Każdą scenę potrafiłam sobie gdzieś wyobrazić i było to dość fajne doświadczenie.


    Postaci w tej książce w znakomitej większości są odebrane przeze mnie pozytywnie, Marcus się do nich nie zalicza... Tamara mimo swojego wcześniejszego zachowania zmuszona jest do wyzbycia się dawnych przyzwyczajeń. Po znalezieniu pamiętnika, jej życie ulega zmianie. Dzięki niemu zmienia swoje nastawienie do świata. Jest bohaterką dynamiczną, która na szczęście zmienia swoje zachowanie na lepsze. Nie można tu pominąć siosty Ignacjusz, która jest po prostu niesamowita! Z miejsca polubiłam tę miłą kobietę!


    Styl autorki na prawdę mnie urzekł. Język jest lekki i łatwy w odbiorze. Czytanie tej książki sprawiło mi dużo przyjemności, podczas lektury czułam się magicznie otulona taką ciepłą, miłą atmosferą. Wątek tajemnicy rodzinnej ogromnie mi się spodobał. W końcu to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Nawet gdyby książka była nudna to czytałabym dalej, by dowiedzieć się, co z tą ciotką jest nie tak. Takiego zakończenia się nie spodziewałam! Nigdy nie przyszłoby mi do głowy. Mimo, że akcja nie pędzi jak szalona, powiedziałabym nawet, że jest bardzo wolna to i tak wciągnęłam się od pierwszych stron. Może nie jest to pozycja górnolotna, ale jak na swój gatunek, jest szalenie ciekawą lekturą. 

    "Pamiętnik z przyszłości" może nie jest perłą literatury, ale na pewno porwie nie jedną osobę. Książka wciąga od pierwszych stron i nie wylatuje z głowy od razu po przeczytaniu. Posiada niesamowity klimat, świetnych bohaterów, tajemnicę rodziną i wiele innych rzeczy przemawiających na jej korzyść. Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki uważam za bardzo udane, jestem oczarowana jej stylem i na pewno nie jest to ostatnia książka pani Ahern, po którą sięgnę. Nie pozostaje mi nic innego niż zachęcić was do przeczytania tej pozycję.