Widziałam wiele tego typu postów na różnych blogach i pomysł ten bardzo mi się spodobał. Blogerzy dodający takie wpisy najczęściej biorą zdjęcia z instagrama, ja niestety swojego używam tylko do obserwowania znajomych, ale i tak robię telefonem dużo zdjęć wszystkiemu dookoła, nigdzie ich później nie publikując. Pomyślałam, dlaczego nie pokazać wam co działo się u mnie w tym miesiącu w taki właśnie sposób. Mam nadzieję, że się wam spodoba. :)

Tegoroczny listopad nie należał do najprzyjemniejszych. Od października ciągnęła się za mną choroba- obustronne zapalenie płuc, które nie chciało mi odpuścić. Pierwszy dzień z wenflonem był bardzo nieprzyjemny, czułam się bardzo niekomfortowo, do tego ta gruba igła... Najgorszy był jednak ostatni dzień, kiedy musiałam odkleić ten plaster przyklejony do moich włosów na rękach. To było dopiero nieprzyjemne. Gdy czułam się troszkę lepiej, udało mi się przeczytać "Nefilim" Sniegoskiego. Oglądałam dużo animacji m.in. "Krainę Lodu". Więcej obejrzanych przeze mnie filmów możecie zobaczyć w ulubieńcach miesiąca. Całe 2 tygodnie przeleżałam spokojnie umierając w domu. ;) By umilić sobie ten czas jadłam wszystko co stanęło na mojej drodze np. ananasy w puszce. Gdy już zaczęłam wracać do zdrowia, zabrałam się za nadrabianie lekcji, zrobiłam też sporo zadań pod maturę z matmy (<3). Udało mi się również przeczytać kilka stron "Pamiętnika z powstania warszawskiego", który był moją lekturą ponad miesiąc temu. Po powrocie do szkoły, poszłam do biblioteki i wypożyczyłam MISSję SURVIVAL i spędziłam 3 dni w otoczeniu piękności, które rozbiły się na wyspie. Nie mogę pominąć babskiego wieczoru u mojej wspaniałej koleżanki- upiekłyśmy pyszne ciasto, napiłyśmy się wina(a raczej koleżanki się napiły:c) i obejrzałyśmy film z Ryanem Goslingiem w roli głównej. Pewnego dnia również wybrałam się z moją przyjaciółką na kawę, by nadrobić wszystkie zaległości, ponieważ poprzednim razem widziałyśmy się miesiąc temu. Kolejne zdjęcie zrobione zostało na dworcu kolejowym, z którego wyruszyłam w moją kosogłosową podróż do kina. Było super! Nie obyło się również bez czekolady, która była przepyszna. Później była wywiadówka- same piękne oceny z wyjątkiem 1 z historii. Nie krytykujcie mnie, nienawidzę tego przedmiotu i nie zdaję z niego matury, więc staram się nie tracić czasu i uczyć się innych przedmiotów. Na kolejnym zdjęciu marznę w kradzionej bluzie brata, ale cii! Nie mówcie mu, bo będzie zły. Ostatniego dnia miesiąca zabrałam się za "Zimową opowieść", której okładka jest zachwycająca! Dostałam również paczkę z merlina, zawierającą różne miłe prezenty dla moich bliskich.
A co ciekawego wy robiliście w listopadzie?
Listopad był dla mnie dość ciężkim miesiącem- zaczął się obustronnym zapaleniem płuc, odbierając mi trzy tygodnie życia, a skończył się maturami próbnymi. Mimo wszystko miesiąc ten obfituje w filmy i aplikacje. Nie wychodząc z łóżka przez prawie miesiąc, miałam dużo czasu na oglądanie... bajek! Tak, jestem totalnym dzieciuchem i uwielbiam oglądać animacje. Większość widziałam już wcześniej kilkukrotnie, a że należą do moich ulubionych to musiałam zobaczyć je jeszcze raz. Udało mi się również wybrać do kina na Kososłosa:)
FILM"Kosogłos cz.1"
Przez cały rok z niecierpliwością czekałam na premierę tego filmu! Chyba nie muszę mówić o czym jest, bo każdy wie. Jestem wielką fanką "Igrzysk śmierci", więc oczywiście film również bardzo mi się spodobał. Ostatnio płaczę nawet, gdy krzywo pokroję chleb, więc wzruszyły mnie również pierwsze sekundy filmu. Już nie wspomnę co się działo podczas sceny o szpitalu... Nie jedna łezka poleciała, a ja miałam tylko jedną chusteczkę! Sztuka bezgłośnego płaczu specjalnie do kina została przeze mnie opanowana do perfekcji :) Ogromnie podobał mi się moment, gdy Katniss zaczęła śpiewać Drzewo wisielców, nie mogę uwolnić się od tej piosenki. Myślę, że druga część będzie o wiele ciekawsza i już nie mogę się jej doczekać. Następnym razem wezmę sto paczek chusteczek! Pewnie też wybiorę się prawie tydzień po premierze, by móc w spokoju obejrzeć seans, a nie gnieść się w zapełnionej sali i słuchać jak jedni jedzą popcorn, inni rozmawiają przez telefon itd.
"Kraina lodu"
"Anna wyrusza na wielką wyprawę, by odnaleźć swoją siostrę Elsę, której magiczna moc uwięziła królestwo Arendelle w okowach wiecznej zimy. W poszukiwaniach towarzyszy jej Kristoff, przed którym górskie szlaki nie kryją żadnych tajemnic i jego lojalny renifer Sven. Podczas misji ocalenia królestwa przyjaciele zmierzą się z surową pogodą, napotkają niebotyczne góry, tajemnicze trolle i zabawnego bałwana o imieniu Olaf."
Największą zaletą tego filmu jest Olaf- przeuroczy bałwanek, któremu głosu użyczył Czesław Mozil. Dubbing jest na świetnym poziomie! Jest to postać, którą mogę na równi postawić z osłem ze Shreka oraz Sidem z Epoki lodowcowej. Wszystkie sceny, w których się pojawia są bardzo zabawne.
"Shrek Forever"
"Czym zajmują się ogry, kiedy już rozprawią się ze straszliwym smokiem, poślubią piękną królewnę i ocalą królestwo teścia? Shrek został pantoflarzem. Małorolni nie uciekają już przed nim z krzykiem. Dziś proszą, żeby podpisał im się na widłach. Tęskniąc za czasami, kiedy "żył jak na ogra przystało", Shrek nieopatrznie zawiera pakt z podstępnym Rumplesnickim i ląduje w rządzonej przez niego, spaczonej, alternatywnej wersji Zasiedmiogórogrodu. Tu na ogry się poluje, a Shrek i Fiona nigdy się nie spotkali. Czy Shrekowi uda się odwrócić zaklęcie, uratować przyjaciół i odzyskać ukochaną?"
Osobiście uważam, że to najlepsza część, nie licząc pierwszej. Świetny dubbing, historia oraz alternatywna postać kota :)
"Zaplątani"
"Flynn, uroczy awanturnik ścigany przez rozbójników, znajduje schronienie w opuszczonej wieży. Spotyka tam piękną i pełną temperamentu Roszpunkę, dziewczynę, której złote włosy mają magiczną moc. Żyjąca na odludziu księżniczka marzy, by poznać świat i przeżyć coś ekscytującego. Czarujący łotrzyk Flynn staje się jej przepustką do wolności..."
Ta animacja była dla mnie prawdziwym zaskoczeniem, ponieważ myślałam, że będzie nieciekawa i banalna. Okazało się, że przez swoje nieogarnięcie, pomyliłam "Zaplątanych" z inną bajką.
"Merida Waleczna"
"Od zarania dziejów w dzikich i górzystych regionach Szkocji historie epickich bitew oraz mistyczne legendy przekazywane są z pokolenia na pokolenie. W nowym filmie studia Disney/Pixar odważna Merida stawia czoło tradycji, przeznaczeniu i okrutnym bestiom, a nowa opowieść dołącza do ludowych przekazów. Merida jest doskonałą łuczniczką a zarazem porywczą córką króla Fergusa i królowej Elinor. Niezależna i zdecydowana iść własną drogą, Merida postępuje wbrew prastarym zwyczajom, którym hołdują władcy krainy. Jej czyny przypadkowo sprowadzają na królestwo chaos i zniszczenie, a kiedy dziewczyna szuka pomocy u tajemniczej staruszki, ta spełnia jej niefortunne życzenie. Niebezpieczeństwo zmusza Meridę do odkrycia prawdziwej odwagi, by cofnąć straszliwą klątwę, zanim będzie za późno."
"Ralph Demolka"
"Bohaterem filmu jest osiłkowaty Ralph, który na co dzień jest czarnym charakterem w grze komputerowej. Jednak w głębi duszy Ralph to miły i ciepły facet, mający po prostu dość swojej roboty, która nie zjednuje mu przyjaciół. Pewnego dnia postanawia udowodnić, że on też nadaje się na prawdziwego superbohatera. Zdeterminowany wyrusza w misję, aby zdobyć Medal Bohatera. Na swojej drodze spotka bardzo energiczną dziewczynkę - Wandelopę, która, podobnie jak on, jest odrzucona przez społeczność swojej gry. Gdy okoliczności zmuszą ich do współpracy, oboje odkryją, że istnieje coś znacznie cenniejszego niż wszystkie nagrody świata: prawdziwa przyjaźń."
Kolejna bajka, która była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Początkowo byłam do niej sceptycznie nastawiona, ale po pierwszych minutach się zakochałam!
"Gnijąca panna młoda Tima Burtona"
"Scenariusz filmu powstał na podstawie XIX-wiecznej legendy, pochodzącej z jednego z krajów Europy Wschodniej. Akcja filmu skupia się na losach młodzieńca o imieniu Viktor, który razem ze swoim przyjacielem wraca z podróży, aby poślubić swoją narzeczoną Victorię. Gdy zatrzymują się w lesie, Victor znajduje patyk (który tak naprawdę jest skostniałym palcem) na który dla zabawy nakłada obrączkę, po czym wypowiada słowa przysięgi małżeńskiej. Okazuje się jednak, że to palec i na dodatek należący do zamordowanej dziewczyny... Victor decyduje się zawędrować do świata zmarłych, aby ją odnaleźć i poślubić (gdyż dziewczyna uważa się za jego prawowitą małżonkę). W tym czasie jego przyszła żona, Victoria, zastanawia się gdzie jest jej ukochany..."
"Oz wielki i potężny"
"Gdy Oscar Diggs, drugorzędny magik cyrkowy o nieco wątpliwej moralności, zostaje przeniesiony z zakurzonego Kansas do tętniącej życiem Krainy Oz – cudownego świata pełnego barwnych postaci i niesamowitych krajobrazów – wydaje mu się, że wygrał los na loterii. Sława i bogactwo zdają się leżeć u jego stóp do chwili, w której spotyka trzy piękne i tajemnicze czarownice... Theodora, Evanora i Gliwia nie wierzą, że to właśnie Oscar jest potężnym czarnoksiężnikiem, którego wszyscy w Oz oczekują. Oscar z wielką niechęcią musi zmierzyć się z potężnymi problemami krainy i jej mieszkańców. Korzystając ze swego uroku osobistego, pomysłowości, a nawet odrobiny magii, nie tylko przemienia się w Wielkiego i Potężnego Oza, ale przede wszystkim staje się lepszym człowiekiem."
Uwielbiam "Czarownika z krainy Oz", więc nie było opcji, bym tego nie polubiła.
"Potwory i spółka"
"Monstropolis to miasto zamieszkane przez potwory. W jego centrum znajduje się fabryka strachu Potwory i Spółka, gdzie w pocie czoła pracują: prawdziwy mistrz straszenia, James P. Sullivan, zwany Sulley, oraz jego najlepszy przyjaciel i pomocnik Mike Wazowski. Sulley i Mike co noc otwierają szafy w dziecięcych pokojach, by straszyć maluchy i przetwarzać ich krzyki na źródło energii. Wykonując swoją pracę, potwory głęboko wierzą, iż dzieci są toksyczne i niebezpieczne, a bezpośredni kontakt z nimi może mieć – nomen omen – potworne skutki. Kiedy więc mała dziewczynka o imieniu Boo trafia przypadkiem do ich świata, wybucha prawdziwa panika. Mike i Sulley robią wszystko, by odesłać Boo z powrotem do domu. Niestety okazuje się, że jest to bardziej skomplikowane, niż przypuszczali…"
Od dzieciństwa uwielbiam tę bajkę! Nie potrafię tego uargumentować, po prostu kocham. Jestem strasznym dużym dzieckiem!
"Uniwersytet potworny"
"Ulubieńcy kinowej publiczności, James P. Sullivan i Mike Wazowski, powracają na duży ekran w filmie "Uniwersytet potworny" - prequelu oscarowego hitu wytwórni Disney/Pixar "Potwory i Spółka". Film przenosi widzów w czasy, kiedy Sulley i Mike - studenci Uniwersytetu Potwornego - dopiero zgłębiali tajniki potwornego fachu. Zabawne perypetie bohaterów z okresu studiów, wypełnionego szalonymi imprezami w akademiku, pokazują jak pomimo wielu dzielących ich różnic zostali najlepszymi przyjaciółmi. "Uniwersytet potworny" to pełen humoru film o narodzinach prawdziwej przyjaźni."
APLIKACJA
Ostatnio bardzo lubię robić zdjęcia wszystkiemu dookoła, chociaż nigdzie ich nie publikuję. Bardzo pomocnymi aplikacjami są: Aviary, CandyCamera, Retrica, dzięki którym można wyczarować niesamowite efekty!
Bardzo pomocna okazała się również aplikacja Checklist, do której wpisuję recenzje, tagi i inne pomysły na posty, które chcę napisać w najbliższym czasie. Po ich zrobieniu wystarczy odhaczyć punkt. Aplikacja jest niezwykle prosta w użyciu i na pewno przyda się osobom tak niezorganizowanym i zapominalskim jak ja. :)
Opisy filmów pochodzą z filmweb.pl